Posty

grzyby

Obraz
Pewnie uznacie mnie za seksistę, ale mężczyzna ma coś w swoim DNA co generuje frajdę z udanego polowania. Coś się mu wytwarza we krwi jak złapie rybę na wędkę albo znajdzie grzyba. Myślę, że to nie jest związane tylko z rywalizacją bo jak jestem sam w lesie to też to czuję. Mam. Znalazłem. Jestem super. Z wszystkich form polowania grzybiarstwo jest najbezpieczniejsze i najzdrowsze. Może te deptanie i rycie dla lasów nie jest takie super, ale w sumie społecznie to jest pozytywne zjawisko. Ja bym wycieczki szkolne zamiast do muzeum prowadził do lasu.    

wybory

Jestem szczęśliwy. Miałem przed Wyborami złe myśli za sprawą rozmów w mojej wsi. Oni tam mieli mózgi zryte przez TVP. Nie bardzo interesuje ich polityka. Nie rozumieją do końca jak działa Państwo i co my tam w tej Warszawie robimy (kradniemy). Ale włączają  telewizor pod wieczór, żeby w chałupie coś brzęczało. No i podprogowo im wczytano strach przed złym Tuskiem.  A wczoraj euforia. Prawda zaskoczyła nawet socjologów. Strategia PIS okazała się przeciwskuteczna. Strach zmobilizował ich elektorat. To prawda. Ale wkurzyli też niegłosujących. Pewnie taki młody wyborca nadal nie wie co to jest ten Sejm. Ale rzygał już tym pisowskim jadem i mu się ulało.  Poczytał w Internetach jak się głosuje i poszedł.   

krokodyl podlaski

Obraz
Janek jest jednym z moich kumpli w Daszach. Pracuje w nasycalni podkładów kolejowych w Czeremsze jako fizyczny, ale dorabia (bierze fuchy) jako stolarz/cieśla. To jest jego prawdziwa pasja. Lubi konstruować. Kupuje stare maszyny stolarskie i przerabia. Do pomocy ma trzech synów. To on zrobił grillowóz, na którym wędzę mięso. To on w mojej chałupie wymienił podwaliny. To on skręcił tak pięknie moją stodołę.  Janek w pracy natknął się na wybrakowaną belkę, która miała się stać podkładem. Zobaczył w niej krokodyla. Odkupił i przerobił. Dał mi w prezencie jako ławkę do ogniska. Robi furorę.    

poród

Obraz
Niespodziewanie w piątek wieczór byłem świadkiem cielenia się krowy u sąsiadki. Byłem lekko napity po popołudniowej wizycie Janka. Rozpaliłem sobie ognisko i czekałem aż Adam wróci do domu. Mieliśmy smażyć kiełbaski na kolację. Zapadł zmrok i nagle za płotem jakaś bieganina. Basi rzuciła do mnie "cieli się". Resztę mam na zdjęciach. W chwili samego porodu trzymałem krowę za rogi gdy Basia z akuszerem ciągnęli cielaka, więc nawet można powiedzieć, że pomagałem.  Przeżycie było mistyczne. 

podwórkowe dożynki

Obraz
start stop

wkraczamy w XX wiek

Obraz
Podłączyłem moje ranczo w Daszach do wodociągu. Popłynęła bieżąca woda. Mimo, że nie mam na razie żadnej instalacji wewnątrz domu to czuję, że jest to moment przełomowy.  Zwrot ku nowoczesności, wygodzie, czystości czyli temu wszystkiemu czego dotąd udało mi się tam uniknąć. Trzy lata wytrzymałem w oporze. No i uległem. Dla gości. 

po naszemu

Pisałem wam kiedyś o języku używanym w mojej wsi. Często opowiadam też jego historię. Ludzie są w szoku, że istnieje język, którym mówi na co dzień w Polsce (i tylko w Polsce) kilka tysięcy ludzi a oni o tym nigdy nie słyszeli. Po paru osobach widziałem, że mi po prostu nie uwierzyli i zakładali, że to jest jakaś gwara języka polskiego. Nie jest. Udało mi się ostatnio nagrać próbkę dla tych niedowiarków. Posłuchajcie.  filmik na YT