Posty

odpust

Obraz
Byłem wczoraj na odpuście w mojej wsi. Odpust to imieniny patrona Cerkwi. Spodziewałem się lokalnego wydarzenia szczególnie, że środek tygodnia. W tu trzygodzinne nabożeństwo zakończone procesją i odprawiane przez kilkunastu Batiuszków z okolicznych parafii. Ponad setka chłopów i bab odstawionych bardzo odświętnie. Pogoda jak na zawołanie. Piękne słońce i jesienne kolory. Nasłuchałem się śpiewów chóru, naoglądałem dziwnych rytuałów. Polecam każdemu z was zanurkować w podobne wydarzenie bo to jest ogromna egzotyka i nie trzeba latać samolotem do Afryki. Niestety po nabożeństwie i zakupie cukierków na straganie trafiliśmy za stół do jednego z moich sąsiadów gdzie poległem w walce z jedzeniem i białoruską gorzałką. Żona zawiozła mnie Warszawy bez życia.        

jesień

Tak byłem zaaferowany żniwami, że nie dostrzegłem zbliżającej się jesieni. To się stało nagle. Liście na trawniku. Grzyby w Daszach można z lasu wywozić taczkami. Pola zaorane. Sadzą oziminy. W mieście też na drzewach pierwsze rzuty żółtego i brązowego. Pory tego roku wreszcie porządne i takie jak pamiętam z dzieciństwa. W zimę zimno i śnieżno. Na wiosnę roztopy. Lato upalne przerywane burzami. Jesień wilgotna z zimnymi nocami.  Pełny cykl życia.  

uwaga, uwaga! sprostowanie

Zadzwonił do mnie Batiuszka. 19 września musi gdzieś wyjechać. Umarł ich główny duchowny w Kleszczelach i mają teraz dodatkową robotę duchową.  Przełożyliśmy święcenie krzyża na 3 października. Bardzo Was wspólnie z Batiuszką przepraszam za zamieszanie.  

poświęcenie

Obraz
Dogadałem się z Batiuszką. Przyjechał i obejrzał nowy krzyż. Był pod wrażeniem. Dopytywał co mnie skłoniło do jego wzniesienia. Nie miał chyba najlepszych doświadczeń z katolikami. Powiedziałem szczerze, że względy religijne miały dla mnie mniejsze znaczenia a chodziło o tradycję i lokalną kulturę. Poświęcenie odbędzie się 19 września o godzinie 13.00. Zapraszam serdecznie. Jeżeli jeszcze nie byliście w Daszach to jest dobra okazja a i grzybów można nazbierać. Resztki starego krzyża mam pociąć na kawałki i zawieść na cmentarz. Tam zostanie spalony. 

krzyż

Obraz
Postawiłem wreszcie krzyż (zobacz post "mój ekumenizm"). Teraz czas na jego poświęcenie. Poszedłem do Batiuszki z prośbą o zorganizowanie małej uroczystości. Wysłuchał mojej historii ze zrozumieniem, ale i zdziwieniem. Powiedział, że najpierw musi go zobaczyć. Akurat zajęty był żniwami (każdy Batiuszka utrzymuje się z parafialnego gospodarstwa a nie z datek). Umówiliśmy się na wizytę w przyszłym tygodniu. A wy już możecie sobie popatrzeć.   

żniwa

Obraz
U mnie na podwórku w żniwa stacjonują dwa kombajny. Należą do Adama, sąsiada który kosi dla połowy wsi a brakuje mu placu. Jestem dzięki temu w centrum operacji. Mógłbym opisywać stronicami bo nie jedno piwko i nie tylko z kombajnistami zrobiłem. Ale post musi być krótki. Najbardziej w tym wszystkim zdziwił mnie ich spokojny stosunek do pogody.  Porządna ulewa przerywa żniwa na półtora dnia. A były już trzy. Część zboża się położyła i jest nie do odzyskania. Wilgotność decyduje o cenie skupu. A oni się tym nie emocjonują. To jest dla nich część przyrody i element życia.  początek żniw   mokro, stoimy

pierwsze wejrzenie

Mam już zaliczone sporo odwiedzin mojej siedziby w Daszach. Znajomych i krewnych których udało mi się namówić na wycieczkę. Generalnie dziele ich po pierwszej reakcji na dwa typy. U sporej części przeważa odczucie odrazy na panującą tu biedę i zacofanie cywilizacyjne. Tych liczebnie jest więcej. Ale jest grupa osób, które tak jak ja odczuwają przede wszystkim zafascynowanie tym żywym skansenem. Po powrocie opowiadają z wypiekami na twarzy swoim znajomym o autentyczności tego miejsca. Wsłuchują się z szeroko otwartymi oczami w miejscową mowę. Są ciekawi spotkań z ludźmi nawet nie do końca umytymi by poznać głęboko dla nas egzotyczną kulturę. Nie przeszkadza im zapach obory i wychodek. Mam nadzieję, że będą tu wracać.