Posty

pierwsze wejrzenie

Mam już zaliczone sporo odwiedzin mojej siedziby w Daszach. Znajomych i krewnych których udało mi się namówić na wycieczkę. Generalnie dziele ich po pierwszej reakcji na dwa typy. U sporej części przeważa odczucie odrazy na panującą tu biedę i zacofanie cywilizacyjne. Tych liczebnie jest więcej. Ale jest grupa osób, które tak jak ja odczuwają przede wszystkim zafascynowanie tym żywym skansenem. Po powrocie opowiadają z wypiekami na twarzy swoim znajomym o autentyczności tego miejsca. Wsłuchują się z szeroko otwartymi oczami w miejscową mowę. Są ciekawi spotkań z ludźmi nawet nie do końca umytymi by poznać głęboko dla nas egzotyczną kulturę. Nie przeszkadza im zapach obory i wychodek. Mam nadzieję, że będą tu wracać.   

wakacje

Wszyscy się spodziewali, że po miesiącach w domu ludzie masowo ruszą na wyjazdy wakacyjne. I tak się nie stało. W Warszawie korki sugerują, że wyjechało mniej osób niż zwykle. Moja córka wróciła z Korfu gdzie stwierdziła, że było luźnawo. Na wjeździe do miasta w niedziele wieczór tworzą się gigantyczne zatory jakby mieszkańcy wracali z działek i krótkich wyjazdów. Nie powiem zaskoczyło mnie to. Szukam odpowiedniej interpretacji. Wydaje mi się, że nie doceniamy ilości ludzi, którzy cały czas żyją w strachu. W telewizji widać tylko antyszczepionkowców i wyznawców teorii spiskowych. A o tych, którzy nie wydobyli się z modu paniki się nie mówi. A przecież poumierało sporo ludzi. Oni mieli krewnych i znajomych. Tysiące ludzi przeszło przez szpital. Ci raczej do samolotu szybko nie wejdą.     

Niski

Obraz
Złaziłem w harcerstwie całe polskie góry. Poza Beskidem Niskim. Ten odkryłem dopiero parę lat temu i od razu się zakochałem. Prawie się tam osiedliłem (patrz mój post "Po co ci działka"). Jest cudnie. Na szczęście nie tylko ja to zauważyłem i możecie na ten temat sporo poczytać. Są już specjalne stowarzyszenia. Klimat Beskidu Niskiego ma się do Podlasia jak Cepelia do Skansenu. Zdaje sobie sprawę, że 9 osób na 10 wybierze Beskid. Ja pozostanę tym dziesiątym. Nie zmieni faktu, że będę tam jeździł okazyjnie bo mam już tam przyjaciół. Taka okazja się właśnie zdarzyła. Wróciłem dziś po czterodniowym pobycie. Załączam parę fotek na zachętę dla innych.      

znowu parę fotek

Obraz
Nie zapominam o tych co lubią obrazki. Ostatnie tygodnie były bardzo gorące i nie byłem w stanie robić nic pożytecznego w Daszach. Wziąłem więc lepszy aparat (lustrzanka) i próbowałem zrobić parę fotek oddających klimat tego miejsca. Może kogoś zachęcę do przyjazdu. Byli już: Łukasz z Basią, Maciek, Piotr, Artur z przedszkola i ostatnio Grześ.    Władek z sąsiadem.  Kogut Basi w prezencji.  Domowy krzyż Pieti. Po prawej młody.  Cień się przesunął a ja śpię.  Na pole.  Dożywianie.  Woda dobra.  Gryzie Ganek u Janka.  Po renowacji.  Pieta przysiadł pogadać A nuż się przyda

szczepimy

Połowa Polaków się nie szczepi. Niby ich problem. Ale nasz też. Skoro połowa społeczeństwa ma skłonności do zachowań irracjonalnych to wszystko jest tu możliwe. Wszelkie teorie polityczne i ekonomiczne można wywalić do kosza. No i łatwo jest nami manipulować. Kurski miał racje stawiając na tępą propagandę. Ale może nawet ważniejszy staje się przypadek.   Gadałem z osobami, które się nie szczepią. One wiedzą, że kierują nimi jakieś dziwne emocje i uprzedzenia. Mimo to narażają swoje życie. To jest bardzo ciekawe. Nawet fascynujące. To nie jest tak, że przeważają tam zwolennicy teorii spiskowych. To są normalni ludzie.      

konfrontacja

Ostatnio moje wyobrażenia o stawaniu się rolnikiem legły w gruzach. Będąc w Daszach  zgłosiłem chęć pomocy w polu mojemu ulubionemu sąsiadowi (Włodek). Ładowaliśmy siano widłami na przyczepkę do traktora jeżdżąc od kupki do kupki. W pełnym słońcu. Mieszanka piekła z niebem. W momentach wysiłku czułem się jakbym umierał. Jadąc leżąc na świeżym pachnącym sianku czułem euforie. Po powrocie zgłosiłem potrzebę odpoczynku. Ledwo doczłapałem do swojej chałupy. A on to od razu wszystko wyładował tymi samymi widłami przerzucając na wysoki stóg w stodole. Ona ma 86 lat a ja 52.  

mój pierwszy zasiłek

Aby spać spokojnie lepiej mieć ubezpieczenie w NFZ (szpital). Ubezpieczenie przysługuje między innymi oficjalnie bezrobotnym. Zarejestrowałem się więc w Urzędzie Pracy. To był środek drugiego lockdownu i wszystko odbywało się zdalnie. Muszę przyznać, że bardzo sprawnie. Dobrze porobione formularze elektroniczne. Miła i kompetentna infolinia. Okazało się, że przysługuje mi zasiłek. Wczoraj dostałem pierwszy przelew. Przed oczami stanęło mi kilka ciekawych zasłyszanych historii. Między innymi taksówkarza, który w dzień wypłat zasiłków woził bezrobotnych pijaczków z Urzędu prosto do knajpy. "Nie ma w tym kraju pracy dla ludzi z moim wykształceniem".