Posty

coś napisałem

tak jak się odgrażałem napisałem małe opowiadanko. malusie. poczytajcie bo mam pomysł na następne, ale bez zachęty nie napiszę GŁOWA Zuza była w łóżku już od osiemnastej. Czytała. Odkrywała uroki literatury dopiero teraz w wieku trzydziestu pięciu lat. Nie pamięta, aby w szkole przeczytała cokolwiek z zainteresowaniem.  Osamotnienie i nuda zrobiły jednak swoje. Sięgnęła po książkę. Jej wyobraźnia eksplodowała. Śniły się jej nawet niektóre wątki. Aktualnie połykała Grahama Greena. W oryginale, aby nie stracić kontaktu z językiem, który na Podlasiu był raczej mało przydatny. Nagle zadzwoniła komórka. Może ktoś z Warszawy o niej sobie przypomniał. - Halo! … tak to ja panie Komendancie. O tej porze? Służbowy? I czemu nie mówił do niej po imieniu. Pewnie dzwonił z domu i bał się, żona sobie coś pomyśli. -Tak. … Oczywiście. Pojadę. Proszę mi wysłać adres i telefon do tego kombajnisty SMS-em.                  Odłoż...

Berlin

Byłem z żonką na weekend w Berlinie. Nie pierwszy raz. Coraz bardziej mi się podoba. Kręciłem się po centrum, ale wrażenie pozostaje, że Warszawa to jednak skromne prowincjonalne miasteczko. Wielkie monumentalne gmachy, obszerne place i szerokie arterie. Do tego kompletny brak samochodów co daje ciszę niespotykaną w naszych miastach. Wszystko jest równe, dobrze zaprojektowane. Z kamienia i stali. Nażarłem się kiełbas i golonek (jedna dziennie), opiłem wyśmienitego piwa. Zwiedziłem całkowicie na nowo odbudowany zamek królewski w którym mieści się Centrum Humbolda. Obejrzałem za darmo wystawę na której Niemcy rozliczają się ze swoim kolonializmem w Afryce. U nas nie do pomyślenia. Naród polski jest bez skazy. Ale jest parę rzeczy, za które trzeba pochwalić naszą stolicę. To przede wszystkim zieleń. W Berlinie wszystkie te wielkie place są do ostatniego metra wyłożone granitem lub asfaltem. Do granic absurdu. Jest dużo parków, ale nie ma skwerków i trawniczków. Mało jest drzew na ulicach....

korpulizm

W demokracjach ostatnio mamy problem z populizmem. Wybory wygrywają nie ci co umieją rządzić tylko ci co umieją wygrywać wybory. Wąska specjalizacja. Więc rządzą jak widać u nas. Chujowo. Na dodatek się połapali, że ciągle te wybory wygrywać jest ciężko. Łatwiej zrobić je tak na niby (Łukaszenka). Albo zrobić ludziom z mózgu gówno przy użyciu telewizji (Kurski). Albo powiedzieć, że się je wygrało (Trump).  I tak się zastanawiam jak to jest w tych korpo. Czy rzeczywiście do góry promuje się tych co umieją zarządzać czy tych co umieją się promować. Czy oni jeszcze mają parcie na władze czy już tylko na kasiorkę. I kiedy zrezygnują z wyborów. 

wojna

W wojennej retoryce nie pasuje mi jedno. Że to niby ruskie dzikusy i my obrońcy wolności co prawie walczymy razem z Ukrainą. Przecież jak się trochę wykazać empatią to ten cały Putin niewiele się różni od Kaczora. Narodowy patriota co realizuje swoją dziejową misję. Nie wierzy w instytucje demokratyczne i praworządność. Mentalnie zanurzony w poprzednim systemie. Z pogardą myślący o zgniliźnie Zachodu.  Walczący o władzę za wszelką cenę. Otoczony wianuszkiem miernot bojących się mówić mu prawdę. Jedyna różnica to ilość wyznawców. 30% versus 60%.  Ale to tylko różnica kulturowa. Związana z wielowiekowym boskim kultem cara.   

zimno i mokro

Grzało całe lato. Byłem tym zmęczony. I nagle z dnia na dzień pojawiła się jesień. Niektórzy narzekają, ale ja się cieszę. Popadało więc może jest szansa na grzyby. Lepiej się pracuje. Lepiej się śpi. A nad nastrojem można sobie podziałać we własnym zakresie. Pamiętam w dzieciństwie też lubiłem wrzesień. Szkoła mi nie przeszkadzała. Po szkole grało się w piłę na boisku do upadłego. I ganiało po podwórkach. Z wakacji pamiętam tylko epizody. A z chłopakami z podwórka spotykam się regularnie.      

podwójne życie

Obraz
Prowadzę teraz trochę podwójne życie. W tygodniu bieganina w Warszawce. W piątek wieczór i sobotę na Podlasiu. Zanurzony jestem w dwie kultury. W tą niedzielę wydałem na pizzę dla rodziny na Powiślu tyle co rodzina w Dasze wydaje przez tydzień na życie. I na prawdę trudno mi powiedzieć kto tu jest szczęśliwszy. Ci co mają mało ale niewiele potrzebują czy ci co chcą wszystkiego i nagromadzili już wiele. Nie jeden filozof nad tym się zawiesił. Jedno co na 100% jest na wsi lepsze to bliskość natury. Zapachy, smaki, pory roku, słońce i wiatr.   

gorąco

Nie jestem fanem upałów. Od czasu do czasu można się w ramach odmiany posmażyć. Kiedyś w tym celu jechało się nad Morze Śródziemne. Teraz upały stały się normalką w Polsce. I nie bardzo mi to leży. Ostatnie kilka weekendów w Daszach musiałem odpuścić prace fizyczne ze względu na nadmiar ciepła. Rolnictwo chyba na tym korzysta bo plony są dobre. Natomiast cierpią na tym grzybiarze bo w lasach sucho. Obawiam się, że wpływ na to jest poza zasięgiem ludzkości. Pomóc nam może tylko przypadek. Trend na ocieplenie może się w każdej chwili zatrzymać lub odwrócić. Liczę na to bo co prawda nam tu pustynia nie grozi ale jak głodni przyjdą z Afryki to nie będą zbyt mili.