Posty

zimno i mokro

Grzało całe lato. Byłem tym zmęczony. I nagle z dnia na dzień pojawiła się jesień. Niektórzy narzekają, ale ja się cieszę. Popadało więc może jest szansa na grzyby. Lepiej się pracuje. Lepiej się śpi. A nad nastrojem można sobie podziałać we własnym zakresie. Pamiętam w dzieciństwie też lubiłem wrzesień. Szkoła mi nie przeszkadzała. Po szkole grało się w piłę na boisku do upadłego. I ganiało po podwórkach. Z wakacji pamiętam tylko epizody. A z chłopakami z podwórka spotykam się regularnie.      

podwójne życie

Obraz
Prowadzę teraz trochę podwójne życie. W tygodniu bieganina w Warszawce. W piątek wieczór i sobotę na Podlasiu. Zanurzony jestem w dwie kultury. W tą niedzielę wydałem na pizzę dla rodziny na Powiślu tyle co rodzina w Dasze wydaje przez tydzień na życie. I na prawdę trudno mi powiedzieć kto tu jest szczęśliwszy. Ci co mają mało ale niewiele potrzebują czy ci co chcą wszystkiego i nagromadzili już wiele. Nie jeden filozof nad tym się zawiesił. Jedno co na 100% jest na wsi lepsze to bliskość natury. Zapachy, smaki, pory roku, słońce i wiatr.   

gorąco

Nie jestem fanem upałów. Od czasu do czasu można się w ramach odmiany posmażyć. Kiedyś w tym celu jechało się nad Morze Śródziemne. Teraz upały stały się normalką w Polsce. I nie bardzo mi to leży. Ostatnie kilka weekendów w Daszach musiałem odpuścić prace fizyczne ze względu na nadmiar ciepła. Rolnictwo chyba na tym korzysta bo plony są dobre. Natomiast cierpią na tym grzybiarze bo w lasach sucho. Obawiam się, że wpływ na to jest poza zasięgiem ludzkości. Pomóc nam może tylko przypadek. Trend na ocieplenie może się w każdej chwili zatrzymać lub odwrócić. Liczę na to bo co prawda nam tu pustynia nie grozi ale jak głodni przyjdą z Afryki to nie będą zbyt mili.       

Adam

Obraz
Najbliższym moim sąsiadem jest Adam. Syn Pieti i Basi. Mieszka z rodzicami, ale z nimi nie gada. Ma osobny pokój, ale do reszty domu nie wchodzi. Jego domem jest warsztat, gdzie naprawia całej wiosce i okolicom różne złomy. Nigdy się nigdzie nie kształcił zawodowo a jest w stanie rozłożyć i złożyć kombajn. Przerabia stare maszyny rolnicze.  Kupuje na złomie kilka i składa. Na słuch rozpoznaje zbliżające się awarie. Dzięki temu jest wziętym kombajnistą bo ma mało przestojów. Ma dwa stare Bizony i podnajmuje jednego kierowcę (niejaki Dudek, lubi wypić). Ma bardzo mało placu i w czasie akcji żniwnej kombajny stoją u mnie. Dzięki temu mam wesoło. Klienci (sąsiedzi) przychodzą z rana i przekonują, że to właśnie dziś musi kosić u nich. Śmieje się do mnie, że po tylu latach zna ich wszystkie argumenty i oszustwa. I tak jest lepiej bo zleceń coraz mniej. Kiedyś wyciągali go z łóżka o 5 rano albo bili się przy nim. A rolników coraz mniej. Wszyscy starzy. Gospodarstwa wielkoobszarowe skupują...

przełom

Obraz
Mam nowy dach na chałupie. To przełomowy moment. Gołym okiem wreszcie widać, że na posesji jest nowy gospodarz i że remontuje. Do końca jeszcze pewnie ze dwa lata, ale wszyscy wiedzą, że się robi. No i to był największy pojedynczy koszt tej całej operacji. Zapłacony z oszczędności, które powoli się kończą. Teraz nawet jak się skończą to zawsze będę mógł sam dużo zrobić.      

lipiec w Daszach

Zorientowałem się, że zaniedbałem swój główny temat. Co w Daszach. Lipiec jest deszczowy. Woda podniosła mi się w studni o dwa metry. Niemożliwe, aby tyle napadało, więc woda musi spływać z pól drenami do wioski. Stoi już w rowach i na niższych działkach. Rolnicy się cieszą bo suchy czerwiec stanowił zagrożenie dla plonów.  A tak, jak mówią, plony są prawie pewne i będą bardzo dobre. To samo z owocami. Na moich starych jabłoniach masę całkiem sporych jabłek. W lasach kurki, ale bez ilościowej rewelacji. Jest za to zatrzęsienie jagód. Wioskowi zbierają i robią słoiki na zimę. Dla mnie to zbyt monotonne. Bociany podrosły i są wielkości starych. Tylko dzioby jeszcze czarne. Próbuję łapać małe karasie za remizą i zarybiać staw Jankowi. Najpierw na wędkę, potem na podrywkę. Uruchomiłem rower ale czasu braknie na dalsze wyprawy. Ruszam wreszcie z remontem. Wymieniłem podwaliny i legary w pokoju. Kupiłem blachę i czekam na ekipę od dachu. Pomalowałem drzwi wejściowe na niebiesko. Wczoraj ...

tragiksięgowość

Polski Ład okazał się w praktyce pisowską metodą upodlenia kolejnego zawodu. Księgowi. W gruncie rzeczy każdy pracujący człowiek lubi uważać się z profesjonalistę. Nawet jak kopie rowy.  Współcześnie rowy kopią operatorzy koparek, którzy przy pomocy dwóch joysticków robią cuda. A taki księgowy? Niby zasady księgowości nie zmieniają się od czasu Fenicjan. Ale nie takie instytucje padły pod naporem Dobrej Zmiany. Jak to policzyć? Albo tak, albo tak albo tak i tak na raz, porównać i wybrać.