Posty

korporacje

Wojna w Ukrainie ostatecznie udowodniła, że korporacje są elementem ogólnoświatowej polityki. Wycofywanie się z rynku rosyjskiego było aktem politycznym mimo, że odbywało się także pod presją konsumentów. Dlatego nieuchronny jest konflikt korporacji z politykami. Jedni bardziej kochają kasiorkę a drudzy władzę, ale na pewnym poziomie abstrakcji to jedno i to samo. To, że Putin kradnie a Kaczor nie, nie ma wpływu na stopień zaawansowania ich dyktatorstwa. Wolałbym, żeby Kaczor kradł, ale nie kontrolował systemu sprawiedliwości. To samo prezesi firm. Nawet jak nie kochają władzy to ją mają. Czasami tak jak w Facebooku nie wiedzą jak jej użyć i się jej boją, ale realnie ją dzierżą. Tak więc kiedyś dojdzie do konfrontacji jednych z drugimi i poleje się krew.      

śmierć

Mój ojciec umarł wczoraj na moich rękach. Wydawało mi się że śpi, ale po prostu był nieprzytomny. Oddychał coraz rzadziej i rzadziej, aż przestał.  Zwijał się z życia od roku w szybkim tempie a był już cierpiący od tygodnia. Przyjąłem jego śmierć z ulgą. Panu ze 112 powiedziałem, że nie życzę sobie reanimacji. Ale emocje są. Słabo spałem i jestem smutny.   

car

Gadam teraz zdecydowanie więcej z sąsiadami z Dasz niż z Warszawiakami. Jest o czym bo ich światopogląd jest wysoce egzotyczny, a jego zrozumienie wymaga ode mnie studiów historycznych. Nie zapominajcie, że jest to lud ruski, prawosławny, wysoce endemiczny, nękany za swą odmienność i niezależność (nie było tam pańszczyzny).  W ich światopoglądzie był zawsze podziw dla cara. Kochali Gierka. Lubili Putina i Łukaszenkę. Wbrew oczywistym faktom opowiadali mi jaki to jest porządek u ruskich. Demokracja to dla nich synonim bałaganu. "Jak może być dobrze w kraju gdzie prezydenta się zmienia co kilka lat". To cytat z ust gościa młodszego ode mnie. Nigdy nie byli w Warszawie. Nie śledzą mediów. Mają przekonanie, że ci wszyscy burmistrze, urzędnicy, ZUS-y i policja to złodzieje których ktoś z centrali musi trzymać za mordę. Jak nie trzyma to kradną.  I wojna w Ukrainie ich rozwaliła. Wojna jest zła a Putin to zbrodniarz. To jak może być jednocześnie dobrym carem. Nie są w stanie tego p...

nowa firma

W nowej firemce jest śmiesznie. Atmosfera rodzinna. Nie ma żadnych działów. Każdy robi to co umie. Właściciel siedzi pod ręką więc ścieżka decyzyjna jest krótka. Trzyma się to kupy no i jest też unikalna kompetencja. To od strony strategicznej jest dramatycznie ważne. Każdy inny pośrednik może zniknąć z rynku w pięć minut i nikt nie będzie płakał. Ale jak umiesz coś czego nie umie nikt i jest to potrzebne to możesz przebiedować nawet głębszą posuchę.  A nie wykluczone, że coś takiego nas czeka w najbliższych latach. Ja to się bardziej boję inflacji niż wojny. Te dziesięciolecie drukowania kasy bez pokrycia musi się odbić poważną czkawką. Wszyscy stracimy oszczędności. Wszystkie te cyfrowe zapisy stracą sens.  

aborcja

Nigdy nie uczestniczyłem w sporach ani dyskusjach na temat aborcji bo temat jest trudny i kontrowersyjny. Nie mam nawet zdania na ten temat. Znam argumenty obu stron i widzę, że nie ma pola do kompromisu. Czeka nas wieczna konfrontacja. Ale jest jeden wątek, który mnie zaciekawił. To znaczy czy aborcja jest "naturalną" metodą kontroli urodzeń. W Daszach dowiedziałem się, że dla bociana jak najbardziej. Bociany składają do czterech jaj. Najczęściej trzy. Właśnie teraz je wysiadują. Pod koniec maja wyklują się z nich pisklęta. I wtedy następuję selekcja. Często zdarza się, że jedno lub dwa pisklaki zostają wyrzucone z gniazda na zbity dziób. W najbliższej do mojej bramy rodzinie w zeszłym roku urodziły się cztery a wychowały dwa bociany. Jeden zabił się spadając z gniazda. Drugiego matka próbowała wynieść gdzieś dalej i spadł jej na płot na przeciwko. Podobno bociany są w stanie ocenić ile w danym roku wykarmią piskląt.   

wiosna

Zrobiłem się w ostatnich latach bardziej wyczulony na przyrodę. Cieszy mnie każdy pączek na byle krzaku na wiosnę. Kiełkująca trawa. Byłem szczerze zaniepokojony, że ostatnia w tym roku śnieżyca przyszła po przylocie bocianów. Na ich gnieździe leżało 20 cm śniegu. Ucieszyłem się widząc potem, że wysiadują już jajka. Ta zmiana we mnie w dużym stopniu jest efektem przebywania w Daszach. Tu wszystko jest bliżej i bardziej zależne od przyrody. Mimo to lokalni ją akceptują i na nią nie narzekają. Nawet jak leje na żniwa czy suszy na wiosnę. Podchodzą też z miarę stoicko do śmierci. Jak w to dobrze wsiąknę to docelowo polubię drążące mnie pod ziemią robaczki.     

robota c.d.

I znowu robota mnie znalazła. A jak ja jej szukałem to nic. Oczywiście nie można tego uogólniać, ale daje do myślenia. Jak ktoś Cię ma na oku to podejdzie. A choćbyś nie wiem jak się wdzięczył to nic nie zdziałasz. Te wszystkie Linkediny to puszenie piórek do swoich własnych kurek.