Przeszedłem COVID i nie chce mi się gadać z osłabienia. Wrzucę Wam parę fajnych fotek z Dasz z tego sezonu. Wybiorę takie co niosą za sobą jakąś treść lub emocje.
Trudno w słowach oddać klimat Dasze. Poniżej krótki fotoreportaż z mojego siedliska i najbliższego sąsiedztwa. na przeciwko. ulica. owce Włodka. sąsiadki. moja drewutnia. moja stodoła. krowy Basi. moja chałupa. moja stodoła w lato. krowy Basi na popasie u mnie. Bizon Adama. za moim płotem. u Oli. u Pieti. dalsze kumy. u mnie. typowy sprzęcior. fura Adama. w gościnie u Włodka. tak se popalam.
W kulturze wiejskiej wódka jest niestety smarem wszelkich społecznych aktywności. Nie tylko zabaw, wesel i Świąt. Praktycznie wszystkiego w tym każdej transakcji, usługi czy pomocy sąsiedzkiej. To coś więcej niż zwyczaj. Mój sąsiad Janek po paru pobytach w szpitalu zrozumiał, że picie oznacza dla niego przedwczesną śmierć. Przestał pić. I automatycznie przestał do mnie wpadać. Bo dla niego wpaść do sąsiada to to samo co się napić. Jedno bez drugiego nie istnieje. Ciężko mi to było zrozumieć i nie dało się mu wytłumaczyć, że może wpaść na plotki. Wódka w mojej wsi to wyrób domowy. Ze sklepu jest "sklepowa". "Duch puszczy" to nazwa dla turystów a ponieważ do nas nie trafiają to się jej nie używa. Wódkę robi Włodek. Bardzo mocną i bardzo śmierdzącą. Dlatego zwą ją "dżumą". Dżumę poje się na ciepło. Szybko bierze i długo trzyma.
Byłem w zeszłym tygodniu 4 dni w szpitalu na zabiegu. Ostatnio taki wypad zaliczyłem 10 lat temu. Dostrzegam znaczący postęp. Trzeba chwalić. Więc chwalę. Nasz system ochrony zdrowia jest zoptymalizowany pod płatności z NFZ. Jest więc machiną do sprawnego świadczenia dużej ilości masowych typowych świadczeń. Pacjent nie jest tu graczem. Jest tylko obiektem. Jego zadowolenie, czas a nawet zdrowie nie mają znaczenia. Ważne żeby wartkim, nieprzerwanym strumieniem dopłynął na świadczenie, nie marudził i nie zdechł. Tym bardziej cieszy, że ktoś jednak sobie przypomina o tym, że pacjent jest człowiekiem. I wreszcie przykład o co mi chodzi. W szpitalu przewinęło się kilkanaście osób personelu medycznego, które ze mną rozmawiały. I każda się przedstawiała z imienia i nazwiska i mówiła co mi będzie robić. Byłem w szoku.
Komentarze
Prześlij komentarz