Przeszedłem COVID i nie chce mi się gadać z osłabienia. Wrzucę Wam parę fajnych fotek z Dasz z tego sezonu. Wybiorę takie co niosą za sobą jakąś treść lub emocje.
Trudno w słowach oddać klimat Dasze. Poniżej krótki fotoreportaż z mojego siedliska i najbliższego sąsiedztwa. na przeciwko. ulica. owce Włodka. sąsiadki. moja drewutnia. moja stodoła. krowy Basi. moja chałupa. moja stodoła w lato. krowy Basi na popasie u mnie. Bizon Adama. za moim płotem. u Oli. u Pieti. dalsze kumy. u mnie. typowy sprzęcior. fura Adama. w gościnie u Włodka. tak se popalam.
W kulturze wiejskiej wódka jest niestety smarem wszelkich społecznych aktywności. Nie tylko zabaw, wesel i Świąt. Praktycznie wszystkiego w tym każdej transakcji, usługi czy pomocy sąsiedzkiej. To coś więcej niż zwyczaj. Mój sąsiad Janek po paru pobytach w szpitalu zrozumiał, że picie oznacza dla niego przedwczesną śmierć. Przestał pić. I automatycznie przestał do mnie wpadać. Bo dla niego wpaść do sąsiada to to samo co się napić. Jedno bez drugiego nie istnieje. Ciężko mi to było zrozumieć i nie dało się mu wytłumaczyć, że może wpaść na plotki. Wódka w mojej wsi to wyrób domowy. Ze sklepu jest "sklepowa". "Duch puszczy" to nazwa dla turystów a ponieważ do nas nie trafiają to się jej nie używa. Wódkę robi Włodek. Bardzo mocną i bardzo śmierdzącą. Dlatego zwą ją "dżumą". Dżumę poje się na ciepło. Szybko bierze i długo trzyma.
Mój syn właśnie pojechał na półroczną wymianę studencką na Sardynię. Córka była dwa lata temu w Antwerpii. Ze wszystkich rozmów wynika, że jest to program wyjątkowo skuteczny jeśli chodzi o otwieranie młodych na inne kultury, systemy społeczne czy wartości. Problem jest tylko taki, że akurat studenci są i tak grupą, która jest raczej otwarta. Ja bym podobny program wymyślił dla młodych w ogóle. Może na początek dla maturzystów. Powiedzmy miesiąc ostatniej klasy przed maturą każdy uczeń w Unii spędzałby w innym kraju. Ucząc się języka lub geografii.
Komentarze
Prześlij komentarz