Posty

konkurs literacki

Panie i Panowie, Pomyślałem, że dopiszę jednak dalszy ciąg mojego mikro-opowiadania "Głowa". Szukam natchnienia jak to się może skończyć. Czekam na wasze pomysły. Proszę pomóżcie i napiszcie. Poniżej tekst, który trzeba dokończyć. Ja to zrobię tylko poddajcie jakiś pomysł. Co ma być dalej?    GŁOWA W całej wsi było cicho. Tylko w niektórych oknach mrugała jeszcze niebieska poświata telewizorów, ale światła były już pogaszone. Tuż po zmroku. Dzień skończony i życie zamarło. Zuza była w łóżku. O siódmej wieczorem! Czytała. Odkrywała uroki literatury w wieku trzydziestu pięciu lat. Nie pamięta, aby w szkole średniej przeczytała cokolwiek z zainteresowaniem. Ale teraz osamotnienie i nuda zrobiły swoje. Sięgnęła po książkę. Graham Green w oryginale, aby nie stracić kontaktu z językiem angielskim, który tu na Podlasiu nie był w użyciu. Nagle zadzwoniła komórka. Może ktoś z Warszawy sobie o niej przypomniał? - Halo! … tak to ja panie Komendancie. Nie. To służbowy. Ale o tej por...

remonciki

Przyglądam się kilku inwestycjom miejskim w Warszawie i nabrałem podejrzeń. Wygląda tak, jakby ich organizatorzy starali się, żeby było jak najdrożej i jak najdłużej. Dobry przykład to miejski trawnik wzdłuż Broniewskiego przy placu Grunwaldzkim. Przebudowa ścieżek na trawniku trwa już dwa miesiące. Zbudowano płot. Przywieziono kontener dla pracowników. Kibelek. Ułożono tymczasowe drogi z gumowych płyt. Nawieziono kilkanaście różnych maszyn. Usypano kilkanaście górek z różnych rodzajów ziemi. Teraz zaczęto zwozić roślinki. Jest też dziwna maszyny która przesiewa glebę w takim obrotowym młynku. I po tych dwóch miesiącach nadal nie widać żadnego konkretnego efektu.  Nie dziwię się mieszkańcom, że wierzą w różne spiskowe teorie. Ale najlepsze wytłumaczenie to te najprostsze. Za dużo łatwych pieniędzy ze środków unijnych. Za mało ludzi chętnych do pracy fizycznej w Warszawie.          

druga strona medalu

Ludziom się nie podoba fakt, że historia przyśpieszyła i dużo się na świecie dzieje. Wszystko się wokół nas zmienia a każda zmiana budzi lęk. Ja też to tak odczuwam i też czuje niepokój. Ale dostrzegam też drugą stronę.  Często zapominamy, że zmiany idą najczęściej ku lepszemu. Dam przykład. Boimy się wzrostu potęgi Chin. Ale właściwie czemu. Przecież miliard ludzi wydobył się przez ostatnie 30 lat z niewyobrażalnej biedy. Trzeba się z tego cieszyć. Dlaczego dobrobyt ma być tylko dla nas. Czy Ameryka jest lepszym hegemonem. Wątpię.     Ja bardzo płaczę z powodu upadku drobnego rolnictwa a co za tym idzie bogatej kultury polskiej wsi. Architektury, zwyczajów, lokalnej gwary i tradycji. Ale ta kultura wiejska była przedłużeniem setek lat niewolnictwa zwanego u nas pańszczyzną. Ludzie na wsi harowali ponad siły i żyli w niewyobrażalnej biedzie. Tego się nie dało utrzymać.    

Trump

Nie da się obronić tezy, że Trump omamił Amerykanów. Po pierwszej kadencji wszyscy dokładnie wiedzą co to za gość. Ludziom po prostu nie przeszkadza, że przywódca ich kraju jest oszustem i kłamcą. Zakładają, że wszyscy politycy to oszuści i kłamcy. Ale ten jest naszym oszustem i naszym kłamcą. Trochę tak jak u nas PIS. Kradną, ale się dzielą. Niech się Amerykanie martwią. My przynajmniej przez jeszcze przez trzy lata mamy na szczęście inne problemy.        

Chełmoński

Obraz
Byłem na wystawie Chełmońskiego w Muzeum Narodowym. Nie trzeba zachęcać bo ludzie walą. Stałem w kolejce. Nie muszę chyba tłumaczyć dlaczego mnie tematyka polskiej wsi fascynuje. Niektóre dzieła na prawdę są genialne.   Myślę, że w obecnych czasach przydałby się nam taki drugi Chełmoński. Ktoś kto udokumentuje odchodzącą właśnie na śmietnik historii malowniczość polskiej wsi gierkowskiej, która w latach siedemdziesiątych zajęła miejsce tej z obrazów mistrza. Zamiast konika Ursusik. Zamiast walonek gumiaki. Zamiast słomy na dachach azbest. Ale ten sam kult ziemi, spojenie z przyrodą i prymitywizm. Za parę lat nie będzie już żadnych chłopów. Zostaną tylko przedsiębiorcy rolni.          

Uzbekistan

Obraz
Te zdjęcia to z Uzbekistanu. Właśnie wróciliśmy z małżonką z 10-dniowej wyprawy.  Blog to nie jest dobre miejsce na taką relację, bo nie da się krótko nic wyjaśnić. Ani dlaczego tam pojechaliśmy, ani jak tam jest, ani jakie mamy wrażenia. Wszystko tam jest inne. Wróciliśmy przebodźcowani z mętlikiem w głowie. Przeżycie było genialne, ale żyć tam pewnie byśmy nie chcieli.    

Orient nieznany warszawiakom

Obraz