Posty

Orient nieznany warszawiakom

Obraz

klimacik

Obraz
Bardzo ciężko snuć wątpliwości, że z tym zmianami klimatu to przesada, kiedy Wisła wyschła. Ja nie lubię ciepła, jako mors odkryłem uroki zimna i witam te zmiany z niechęcią. Generalnie to jako Polska mamy kupę szczęścia, że nie jesteśmy bardziej na południe. Dostosujemy się. Zamienimy się w Grecję. Gorzej mają Grecy którzy trafią na pustynię. Ale zmiany będą boleć. Szczególnie starych rolników, których nie stać na zakupienie nowych maszyn pod zmieniające się uprawy. W Daszach zboże sieją już tylko emeryci.  Obszarnicy już dawno kukurydzę. Ja wyhodowałem arbuza. 

zapraszam ponownie

Obraz
Już kiedyś zapraszałem wszystkich czytelników do przyjazdu do mnie do Dasz. Jest okazja by to zaproszenie odświeżyć. Zrealizowałem inwestycję o której myślałem już od dawna. W stodole wybudowałem antresolę. Półpiętro pokryte deskami. Na to rzucę słomę i będzie prawdziwe wiejskie spanie. Niezależne od domu i ode mnie. Ekologiczne i nostalgiczne. 

na Zachodzie bez zmian

Obraz
Byliśmy z żoną u znajomych w domu w Katalonii. Trzy dni podróży samochodem przez Niemcy i Francję. Trzy dni na miejscu w Hiszpanii i trzy dni powrotu. Każdy nocleg w drodze w innej małej miejscowości. Spacer po rynku, kolacja w knajpie. Przejazd przez całe miasteczko. Zdecydowanie muszę stwierdzić, że rozsiewane pogłoski o upadku Europy są przesadzone. W knajpach pełno. Wszystko zadbane. Nowe inwestycje. Autostrady remontowane i rozbudowywane. Korki. Odwiedziliśmy też parę miejsc, które znamy od wielu lat. Palavas we Francji gdzie jeździłem służbowo, czy Pals w Hiszpanii gdzie jest dom znajomych. O ile jeszcze 5 lat temu to i ówdzie było tam trochę zaniedbanych kamieniczek, posesji czy skwerków to teraz wszystko porobione jak w jakiś Niemczech. To gdzie jest ten upadek, gdzie te hordy migrantów czy bieda.        

miesiąc

Obraz
Dziś mija miesiąc od ostatniego wpisu. Wypada coś napisać. Niby wiele się działo w moim życiu, ale nie bardzo byłem w nastroju by się tym dzielić. Umarła mi teściowa. Umarł nagle mój najlepszy kolega z liceum. Syn się wyprowadza i szuka pomysłu na siebie na najbliższe kilka lat (zrobił licencjat). W robocie lekka plaża więc wypadałoby coś sprzedać. Córka szykuje się do obrony magisterki. Lekki stresik na każdym polu. Na szczęście każdy tydzień kończy się wypadem do Dasz a tam życie toczy się innym torem, blisko natury, prosto i bez obłudy. 

lęk

Jeżeli popatrzyć na obiektywne kryteria to żyjemy w czasach niebywałego dostatku i bezpieczeństwa. Nie tylko w Polsce, ale prawie wszędzie na świecie. Te kryteria to na przykład zamożność czy długość życia. Dochody, bezrobocie, dostępność usług publicznych. Ilość zabójstw czy zgonów. A jednak ludzie tego tak nie odczuwają. Obawiają się o przyszłość. Skąd ten lęk?  Pewnie to się jakoś bada ale tak na pierwszy rzut oka winę za to ponosi globalizacja. Zagrożenia widzimy nie tylko w swoim otoczeniu, ale na całym świecie. Boimy się wojen co toczą się po drugiej stronie oceanu. Boimy się migrantów co jeszcze siedzą na pustyni. Boimy się topniejących lodowców mimo, że ich nigdy nie widzieliśmy. Boimy się tego czego nie rozumiemy a cały świat to za dużo, żeby go zrozumieć. 

słuszne oburzenie

Cały cywilizowany świat protestuje przeciwko atakom armii Izraela na Rafah. Słusznie. Bo jest tam masa ludzi, w tym dzieci, które przy okazji mogą zginąć. Ale czy żołnierze żydowscy atakują kobiety i dzieci? Nie, oni atakują terrorystów z Hamasu, którzy korzystają z tych biedaków jako żywych tarcz. I tu nachodzi mnie pytanie. Dlaczego ci sami oburzeni młodzieńcy nie kierują swoich protestów do Hamasu. Gdyby bojownicy nie chowali się za placami dzieci, wyszli gdzieś na pustynię stoczyć walkę z wojskiem Izraela to dzieci byłyby bezpieczne. Ani w Cambridge ani na MIT nie widziałem protestów przeciwko tchórzowskiej postawie Hamasu.