Posty

zapraszam ponownie

Obraz
Już kiedyś zapraszałem wszystkich czytelników do przyjazdu do mnie do Dasz. Jest okazja by to zaproszenie odświeżyć. Zrealizowałem inwestycję o której myślałem już od dawna. W stodole wybudowałem antresolę. Półpiętro pokryte deskami. Na to rzucę słomę i będzie prawdziwe wiejskie spanie. Niezależne od domu i ode mnie. Ekologiczne i nostalgiczne. 

na Zachodzie bez zmian

Obraz
Byliśmy z żoną u znajomych w domu w Katalonii. Trzy dni podróży samochodem przez Niemcy i Francję. Trzy dni na miejscu w Hiszpanii i trzy dni powrotu. Każdy nocleg w drodze w innej małej miejscowości. Spacer po rynku, kolacja w knajpie. Przejazd przez całe miasteczko. Zdecydowanie muszę stwierdzić, że rozsiewane pogłoski o upadku Europy są przesadzone. W knajpach pełno. Wszystko zadbane. Nowe inwestycje. Autostrady remontowane i rozbudowywane. Korki. Odwiedziliśmy też parę miejsc, które znamy od wielu lat. Palavas we Francji gdzie jeździłem służbowo, czy Pals w Hiszpanii gdzie jest dom znajomych. O ile jeszcze 5 lat temu to i ówdzie było tam trochę zaniedbanych kamieniczek, posesji czy skwerków to teraz wszystko porobione jak w jakiś Niemczech. To gdzie jest ten upadek, gdzie te hordy migrantów czy bieda.        

miesiąc

Obraz
Dziś mija miesiąc od ostatniego wpisu. Wypada coś napisać. Niby wiele się działo w moim życiu, ale nie bardzo byłem w nastroju by się tym dzielić. Umarła mi teściowa. Umarł nagle mój najlepszy kolega z liceum. Syn się wyprowadza i szuka pomysłu na siebie na najbliższe kilka lat (zrobił licencjat). W robocie lekka plaża więc wypadałoby coś sprzedać. Córka szykuje się do obrony magisterki. Lekki stresik na każdym polu. Na szczęście każdy tydzień kończy się wypadem do Dasz a tam życie toczy się innym torem, blisko natury, prosto i bez obłudy. 

lęk

Jeżeli popatrzyć na obiektywne kryteria to żyjemy w czasach niebywałego dostatku i bezpieczeństwa. Nie tylko w Polsce, ale prawie wszędzie na świecie. Te kryteria to na przykład zamożność czy długość życia. Dochody, bezrobocie, dostępność usług publicznych. Ilość zabójstw czy zgonów. A jednak ludzie tego tak nie odczuwają. Obawiają się o przyszłość. Skąd ten lęk?  Pewnie to się jakoś bada ale tak na pierwszy rzut oka winę za to ponosi globalizacja. Zagrożenia widzimy nie tylko w swoim otoczeniu, ale na całym świecie. Boimy się wojen co toczą się po drugiej stronie oceanu. Boimy się migrantów co jeszcze siedzą na pustyni. Boimy się topniejących lodowców mimo, że ich nigdy nie widzieliśmy. Boimy się tego czego nie rozumiemy a cały świat to za dużo, żeby go zrozumieć. 

słuszne oburzenie

Cały cywilizowany świat protestuje przeciwko atakom armii Izraela na Rafah. Słusznie. Bo jest tam masa ludzi, w tym dzieci, które przy okazji mogą zginąć. Ale czy żołnierze żydowscy atakują kobiety i dzieci? Nie, oni atakują terrorystów z Hamasu, którzy korzystają z tych biedaków jako żywych tarcz. I tu nachodzi mnie pytanie. Dlaczego ci sami oburzeni młodzieńcy nie kierują swoich protestów do Hamasu. Gdyby bojownicy nie chowali się za placami dzieci, wyszli gdzieś na pustynię stoczyć walkę z wojskiem Izraela to dzieci byłyby bezpieczne. Ani w Cambridge ani na MIT nie widziałem protestów przeciwko tchórzowskiej postawie Hamasu.        

majówka

Pan Bóg wspiera Polskę w ugruntowaniu nowej świeckiej tradycji. Majówka. Pogoda murowana. Mam znajomych co mają dom w Hiszpanii. Jedyny okres w roku gdzie pogoda jest lepsza tu niż tam to właśnie początek maja. Przetestowali to wiele razy. To fenomen, który przeczy rachunkowi prawdopodobieństwa. Początki majówki to ewidentnie PRL-owskie pochody. Mam parę zdjęć z dzieciństwa z okresu Gierka. Zawsze słońce. Zawsze krótkie gatki. Zawsze uśmiech na twarzy. Do tego doszedł 3 maj. Do tego doszedł grill. Polacy w biesiadowaniu zawsze byli dobrzy. Wesela, Komunie, Święta. A przy majówce dodatkowo dochodzi świeże powietrze. No i można samemu dobrać towarzystwo. I stroje niedbałe. Wszystko się zgrywa w idealną formę wiosennego rytuału, który Polakom odpowiada.        

jestem złodziejem

Mam za sobą kolejną podobną dyskusję z moimi przyjaciółmi ze wsi. Przy kiełbasce i flaszce. Temat wraca co pewien czas jak bumerang mimo, że jest kontrowersyjny i staramy się go unikać. Pewnie was to nie dziwi, ale oni każdego kto ma więcej pieniędzy uważają za złodzieja. A ponieważ ja wpadam w tą kategorię to im się to kłóci z obrazem jaki zbudowali sobie w bezpośrednich relacjach. Stąd kontrowersje. Nie chcą szczerze gadać, ale ja ich ciągnę za język bo sprawy nierówności społecznych od dawna leżą mi na sercu.  Zacznijmy od faktu bazowego. Dla nich jedyna prawdziwa praca to praca fizyczna. Intuicyjnie tam się rodzi wartość a tak zwani umysłowi biorą potem udział w dzieleniu tego co wytworzą rolnicy i robotnicy. W mieście sami złodzieje. Nawet rolnicy co mają po 50 ha to złodzieje. Pracodawcy to złodzieje. Oni w to powszechnie wierzą. Nie znają się na ekonomii. Nie wiedzą jak działa gospodarka. Czują się dymani.  Dlatego nasze rozmowy są tak trudne. Poznali mnie na tyle, że w...