Posty

dżuma

Obraz
W kulturze wiejskiej wódka jest niestety smarem wszelkich społecznych aktywności. Nie tylko zabaw, wesel i Świąt. Praktycznie wszystkiego w tym każdej transakcji, usługi czy pomocy sąsiedzkiej. To coś więcej niż zwyczaj. Mój sąsiad Janek po paru pobytach w szpitalu zrozumiał, że picie oznacza dla niego przedwczesną śmierć. Przestał pić. I automatycznie przestał do mnie wpadać. Bo dla niego wpaść do sąsiada to to samo co się napić. Jedno bez drugiego nie istnieje. Ciężko mi to było zrozumieć i nie dało się mu wytłumaczyć, że może wpaść na plotki.   Wódka w mojej wsi to wyrób domowy. Ze sklepu jest "sklepowa". "Duch puszczy" to nazwa dla turystów a ponieważ do nas nie trafiają to się jej nie używa. Wódkę robi Włodek. Bardzo mocną i bardzo śmierdzącą. Dlatego zwą ją "dżumą". Dżumę poje się na ciepło. Szybko bierze i długo trzyma.        

szpital

Byłem w zeszłym tygodniu 4 dni w szpitalu na zabiegu. Ostatnio taki wypad zaliczyłem 10 lat temu. Dostrzegam znaczący postęp. Trzeba chwalić. Więc chwalę.  Nasz system ochrony zdrowia jest zoptymalizowany pod płatności z NFZ. Jest więc machiną do sprawnego świadczenia dużej ilości masowych typowych świadczeń. Pacjent nie jest tu graczem. Jest tylko obiektem. Jego zadowolenie, czas a nawet zdrowie nie mają znaczenia. Ważne żeby wartkim, nieprzerwanym strumieniem dopłynął na świadczenie, nie marudził i nie zdechł.   Tym bardziej cieszy, że ktoś jednak sobie przypomina o tym, że pacjent jest człowiekiem. I wreszcie przykład o co mi chodzi. W szpitalu przewinęło się kilkanaście osób personelu medycznego, które ze mną rozmawiały. I każda się przedstawiała z imienia i nazwiska i mówiła co mi będzie robić. Byłem w szoku.  

zima

Obraz
Ciągły kociokwik Trumpa w przestrzeni medialnej spowodował, że mało doceniliśmy powrót zimy do Polski po paru latach nieobecności. Był mróz, był śnieg, było trochę słonka. Cieszmy się. Nie mamy wielu powodów do radości. Cieszmy się szybko ba zaraz przyjdą podwyżki czynszów wymuszone przez zużycie ciepła na ogrzewanie w styczniu. I będzie płacz i zgrzytanie zębów. 

dobra praca

Obraz
Mam nieodparte wrażenie, że wśród ludzi wykonujących prace fizyczne jest więcej osób spełnionych, lubiących swój zawód. Nie mówię o przechwałkach na LN ale o codziennej satysfakcji z tego co się robi. Nie z pieniędzy i władzy, ale z efektu swoich starań. To ma oczywiście swoje uzasadnienie.  Są nawet tacy dla których praca jest nieodłączną częścią życia. Definiuje ich i nie jest czymś osobnym. Jak tradycyjni rolnicy. Oni nigdy nie idą do pracy a w niej zawsze są. Nie mają urlopów i nie przechodzą na emeryturę. Są rolnikami.   

Jesienne dni

Takie jesienne dni mijają bardzo szybko. Praca, powrót, obiad, drzemka, ekran. Pogoda i nastrój nie sprzyja zbytniej aktywności. I tu rodzi się pytanie. Martwić się czy cieszyć. Czy taki spokojny rytm to jest właśnie szczęście dnia codziennego, którego każdy szuka. Czy powinniśmy na siłę szukać czegoś co odróżni jeden taki dzień od innego. Czy on jest zmarnowany czy dobrze przeżyty.  

turyści w górach

Bogacenie się naszego społeczeństwa znacznie zwiększyło także lokalny ruch turystyczny. Najlepiej widać to w Tatrach. Dzikie tłumy na szlakach. Dantejskie sceny. Przeciętny Polak myśli, że Tatry i Zakopane to jedyne góry w Polsce. Tymczasem w najdłuższym naszym paśmie górskim czyli Beskidzie Niskim puchy. Tylko hipsterzy tam trafiają. Przydałby się jakiś program edukacyjny. Byłem w miniony weekend w Świętokrzyskich. Na Łysicy setki ludzi. Depczą sobie po piętach. Uciekliśmy szybko. Na każdym innym szlaku było pusto. Ale mechanizm jest prosty. Ludzie jadąc w góry wybierają najpopularniejsze miejsce. I wszyscy się tam spotykają.   

pogoda

Polacy narzekają na pogodę w tym roku. Ale tak na prawdę mamy powrót do pogody jaką znamy z dzieciństwa. Przed ociepleniem z ostatnich dekad. Lato bylo mieszane. Było i słońce o trochę deszczy. Na jesieni zrobiło się chłodnawo. Upały były tylko w lato i tylko sporadycznie. W tym kontekście jestem ciekawy zimy. Może wreszcie będzie śnieg. Śnieg w dużych ilościach. Poparty mrozami. Biały, pokrywający kraj na tygodnie a nie na dwa dni. Liczę na to bardzo bo po poprzednich zimach została nam susza hydrologiczna. Poziom wód gruntowych jest tak niski, że schną stawy i duże drzewa. Ryby, które na wiosnę napuszczałem do stawu u sąsiada w Daszach pływają już na boku. Brakuje dwa metry wody. Tylko duże opady śniegu mogą to naprawić.